Pacjenci wciąż trafiają do leczenia zbyt późno

kobieta trzymająca żółtą wstążkę symbolizującą raka pęcherza

Rak pęcherza moczowego to choroba, która w Polsce nadal zbyt często rozpoznawana jest w zaawansowanym stadium. Choć dostęp do nowoczesnych terapii stopniowo się poprawia, kluczowym problemem pozostaje czas – a dokładniej opóźnienia pojawiające się na różnych etapach ścieżki pacjenta.

Choroba częsta, ale wciąż zbyt późno wykrywana

Rak pęcherza należy do najczęściej diagnozowanych nowotworów w Polsce. Każdego roku rozpoznaje się go u kilku tysięcy pacjentów – znacznie częściej u mężczyzn niż u kobiet. Jednocześnie liczba zgonów pozostaje bardzo wysoka, co – jak podkreślają eksperci – wynika przede wszystkim ze zbyt późnego rozpoznania choroby.

W Polsce roczna zachorowalność na raka pęcherza moczowego, który zajmuje pod tym względem 4 miejsce wśród nowotworów, to ok. 5,5 tys. nowych przypadków w populacji mężczyzn i ok. 2 tys. przypadków w populacji kobiet. Chorobę tę cechuje wysoka śmiertelność, na poziomie blisko 4 tys. zgonów w skali roku, co wynika ze zbyt późnego rozpoznawania – podkreślała podczas posiedzenia sejmowej Podkomisji stałej ds. onkologii Agnieszka Molenda-Wiśniewska, dyrektorka Departamentu Opieki Koordynowanej w Ministerstwie Zdrowia.

Z danych wynika również, że liczba pacjentów wymagających leczenia lub kontroli systematycznie rośnie. Co więcej, choroba wiąże się z dużym ryzykiem nawrotów, dlatego pacjenci często przez wiele lat pozostają pod opieką specjalistów.

Największy problem zaczyna się przed systemem

Choć w Polsce funkcjonuje uporządkowany model opieki onkologicznej, wielu pacjentów trafia do niego zbyt późno. Największe opóźnienia pojawiają się jeszcze zanim chory trafi do specjalisty.

Po pierwsze: pacjenci, którzy się do nas zgłaszają, są w bardzo zaawansowanym stadium choroby, co wynika zarówno z późnej zgłaszalności do lekarza POZ, jak i z ograniczeń w dostępie do urologa, do którego potrzebne jest skierowanie. Nasze analizy dotyczące ścieżki chorego jasno wskazują, że największe opóźnienie wiąże się właśnie z etapem od momentu wystąpienia objawów do momentu zgłoszenia się do lekarza pierwszego kontaktu. Kolejne duże opóźnienie to czas upływający pomiędzy wizytą u lekarza POZ, a wizytą u urologa – wskazywał prof. Jakub Kucharz z Kliniki Nowotworów Układu Moczowego Narodowego Instytutu Onkologii w Warszawie.

Z perspektywy pacjentów oznacza to często tygodnie, a nawet miesiące zwłoki – czasu, który w chorobie nowotworowej ma kluczowe znaczenie.

Im późniejsza diagnoza, tym gorsze rokowania

Pacjenci trafiający do leczenia w zaawansowanym stadium choroby mają ograniczone możliwości terapeutyczne. Dodatkowo sytuację komplikują choroby współistniejące, często związane z paleniem tytoniu.

Dlatego tak ważna jest szybka reakcja na pierwsze objawy – nawet jeśli wydają się niegroźne. Jednym z nich jest krwiomocz, który zawsze powinien być pilnie skonsultowany z lekarzem.

Programy lekowe – realna poprawa, ale nadal z barierami

Dla wielu pacjentów przełomem ostatnich lat jest rozwój programów lekowych. Program B.141 obejmuje coraz większą grupę chorych, a liczba pacjentów objętych leczeniem wzrosła kilkukrotnie w ciągu zaledwie kilku lat.

Jeszcze kilka lat temu nie mieliśmy dla tych chorych żadnej terapii innowacyjnej, a program lekowy dla tej choroby w ogóle nie istniał. Obecnie możemy stosować wiele wartościowych opcji terapeutycznych, ale aby zobaczyć ich wpływ na wyniki leczenia – czas wolny od nawrotu, czy czas przeżycia całkowitego – potrzeby jest dłuższy okres obserwacji – zwraca uwagę prof. Jakub Kucharz.

Z punktu widzenia pacjentów kluczowe jest jednak nie tylko istnienie programu, ale także jego realna dostępność. Oznacza to szybkie kwalifikowanie do leczenia, ograniczenie formalności oraz możliwość prowadzenia terapii zgodnie z aktualnymi standardami medycznymi.

Program powinien być na bieżąco aktualizowany, tak aby odpowiadał najnowszej wiedzy medycznej i zaleceniom ekspertów – zarówno z Polskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej, jak i Polskiego Towarzystwa Urologicznego. – Są one nowoczesne, przystające do standardów światowych, szczegółowo opisujące ścieżkę pacjenta i na bieżąco aktualizowane. Jeśli program lekowy umożliwi realizację tych zaleceń, tak, jak wydarzyło się w raku nerkowokomórkowym, czy w dużej mierze w raku gruczołu krokowego, będziemy mieli bardzo korzystną sytuację – zaznaczał prof. Kucharz.

Nierówności w dostępie do nowoczesnych metod leczenia

Wciąż istnieją również obszary, w których pacjenci nie mają dostępu do najbardziej zaawansowanych metod leczenia. Przykładem są operacje robotyczne, które – mimo rosnącej liczby wykonywanych zabiegów – nadal nie są refundowane.

Dla chorych oznacza to ograniczony dostęp do technologii, która w wielu przypadkach może poprawić wyniki leczenia i jakość życia.

Co trzeba zmienić? Głos ekspertów i pacjentów jest spójny

Zarówno eksperci, jak i środowisko pacjenckie wskazują na podobne potrzeby:

  • większą świadomość objawów wśród społeczeństwa,
  • szybszą diagnostykę i krótszą ścieżkę do specjalisty,
  • zniesienie barier administracyjnych (np. skierowań),
  • lepszą koordynację opieki.

W wielu krajach europejskich funkcjonują rozwiązania, które pozwalają pacjentom szybciej przejść przez diagnostykę i rozpocząć leczenie. W Polsce takie zmiany są nadal potrzebne.

Chodzi o utrwalenie działania w myśl zasady: jeśli widzisz niepokojące objawy, najpierw wyklucz nowotwór, a dopiero potem zajmuj się resztą – podkreślał prof. Kucharz.

Źródło: www.rynekzdrowia.pl

Pin It on Pinterest